środa, 22 maja 2013

Pustynia jest piękna...Można usiąść na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. Ale mimo to coś promieniuje w ciszy...

Pustynia od zawsze kojarzona jest z miejscem dzikim, tajemniczym, a nawet niebezpiecznym… Już od mojej pierwszej „wizyty” na pustyni pozostawałam niezmiennie pod jej urokiem. 

Choć to naprawdę ekstremalnie ciężkie warunki do przetrwania nawet kilku godzin (brak wody, tumany piasku zawiewające prosto w oczy, upał, brak nawet najmniejszego cienia i rozgrzana powierzchnia wydm uniemożliwiająca wręcz przemieszczanie się, siedzenie, leżenie) pustynia ma wiele atutów, które mnie do niej przekonują...


 
Pierwszą pustynią, którą odwiedziłam była największa pustynia na świecie- Sahara, a dokładnie jej egipska część, którą odwiedzałam jeszcze wielokrotnie urzeczona jej tajemniczym pięknem… Później poznałam także urok libijskiej części tej pustyni i zwiedziłam wzdłuż i wszerz całą Saharę tunezyjską, a ostatnio przyjaciółka zabrała nas na wycieczkę na emiracką część pustyni Ar-Rub al-Chali (lub też Rub Al Khali) zajmującej większą część Półwyspu Arabskiego.

Mimo że byłam już na pustyniach wielokrotnie, nadal pozostają one dla mnie fascynujące i owiane tajemnicą. Szczególnie zakochałam się w nocnej, aż niewiarygodnej scenerii pustyni...


Rozpościerające się nocą nad pustynią niebo wręcz usiane jest gwiazdami i gwiazdeczkami, które nie są widoczne w miejscach objętych działalnością człowieka. Pustynne niebo mieni się blaskiem gwiazd, wyglądających jak gęsty srebrny pył na "absolutnie ciemnym" niebie lub jak opiłki żelaza w szkle „Nocy Kairu”. Ciemnogranatowe niebo posiada niesamowitą głębię, a miliony lśniących gwiazd zdają się do nas zbliżać, wirować... Noc w dziewiczych, dzikich miejscach globu wygląda
(ze względu na brak sztucznego oświetlenia, rozświetlającego niebo) wyjątkowo pięknie.



Nie tylko ja uległam silnej i uzależniającej fascynacji pustynią. Już na początku XX wieku Antoine de Saint- Exupéry w swoim ponadczasowym dziele („Mały Książę”) opowiadającym o nietypowym spotkaniu na pustyni pisał o niej:

„Dla mnie to najpiękniejszy i jednocześnie najsmutniejszy obraz świata”.

W piaszczystym, pozornie monotonnym i martwym krajobrazie autor odnalazł inspirację do pisania o życiu w jego najistotniejszych aspektach (przyjaźni, miłości, śmierci, przywiązaniu i całej gamie innych uczuć, zdarzeń, przywar i zachowań ludzkich).

Exupéry opisując cichą noc na pustyni przerwaną rozmową Małego Księcia z Pilotem dał wyraz pewnemu nieuchwytnemu uczuciu, powodowanemu widokiem bezkresnej pustyni…
„Gwiazdy są piękne, ponieważ na jednej z nich istnieje kwiat, którego nie widać...
Odpowiedziałem: - Oczywiście - i w milczeniu patrzyłem na wydmy piasku w poświacie księżyca.
- Pustynia jest piękna - dorzucił.
To prawda. Zawsze kochałem pustynię. Można usiąść na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. Ale mimo to coś promieniuje w ciszy..."


Tak, coś promieniuje w ciszy... Pustynia emanuje jakąś dziwną energią, siłą natury, spokoju i ogromną dozą tajemnicy…niezbadana, nieprzenikniona, obca, dzika…i właśnie dlatego jest tak fascynująca.

Pustynia jest naprawdę oazą spokoju, wszechogarniająca cisza zdaje się jakby wciągać nas w odchłań odrealnienia…Ta niewyobrażalna cisza i spokój są jakby nie z tego świata... Dopóki nie pracowałam nie doceniałam tego, co udało mi się odkryć ostatnio będąc z przyjaciółkami Sonią i Paulą oraz z moim Mężem na pustyni w Emiracie Sharjah, sami na ogromnej pustyni…Kiedy zmęczeni już rozmowami i upałem położyliśmy się na wydmach i opalaliśmy zapanowała tak cudownie spokojna cisza…cisza absolutna. Wtedy poczułam się zupełnie jak w innym wymiarze. Nie jak w miastach, wsiach czy osadach, gdzie mimo pozornej ciszy słyszalne są te niezależne od nas dźwięki szumu drzew, samochodów, komputera, lampki, tykania zegarka, czy brzęczenia muchy…

Tam naprawdę nie było niczego słychać…Cisza i spokój były wręcz hipnotyzujące i mimo mojej z założenia towarzyskiej natury, paradoksalnie powodowały u mnie ogromną tęsknotę za możliwością ucieczki w krainę takiego spokoju i wyciszenia pośród męczącego, europejskiego zgiełku dnia codziennego.


Mimo że pobyt na pustyni łączy się z wieloma niedogodnościami, kocham tam przebywać, nawet jeśli wiem, że stopy będą mnie przeraźliwie bolały przez najbliższy tydzień, włosy i strój będę miała całe w piasku do piątego prania włącznie (nie mówiąc już o piasku w oczach, uszach, czy zębach, kiedy tylko wiatr zawieje), a w plecaku (nawet gdybym go nie otwierała) przywiozę do Polski pół kilograma pustyni…
Pustynia i tak jest piękna, tajemnicza i (gdy nie ma wiatru) cudownie spokojna…


Ale i diabelnie niebezpieczna. Ja wolę ją odwiedzać:
- zawsze ze świeżym, koniecznie zielonym kokosem w ręku, który naprawdę najlepiej gasi pragnienie podczas upałów
(to arabski patent, który pokazała nam moja, mieszkająca w Emiratach przyjaciółka), ewentualnie w braku kokosów z plecakiem pełnym wód mineralnych,
- nigdy w wietrzny dzień czy burzę piaskową (bo to naprawdę wątpliwa atrakcja),
- mając dobre buty (bo po tak rozgrzanym piasku niewyobrażalnie bolą stopy) lub środek transportu typu quad, motor czy 4x4,
- nigdy sama 

- i nigdy nie dalej niż w zasięgu jednodniowego marszu od najbliższej, najmniejszej nawet namiastki cywilizacji.


Mimo że to męcząca wyprawa, ja na pewno jeszcze nieraz wrócę na pustynię. W dzień będę uczyć się słuchać brzmienia ciszy, a nocą będę tam oglądać gwiazdy... Dla mnie nie będą one wówczas tylko małymi światełkami, drogowskazami czy zagadnieniami do zbadania, dla mnie migoczący srebrny pył na ciemnogranatowym atłasie będzie całym pięknem i bogactwem tego świata…
Uwierzcie mi, nie ma na świecie rzeczy piękniejszej niż noc na pustyni...

11 komentarzy:

  1. Powinnaś takie prezentacje robić uczniom
    w szkołach, bo są bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dorotko, świetny post! Pięknie napisane!
    Monia

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam na pustyni :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest piękna, polecam. Zwłaszcza nocą.
    W dzień podobne wrażenie robią przepiękne, wędrujące wydmy w Łebie... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjny post!!! Super się to czyta :) i zdjęcia też super!!!!!!
    Jacka poznałam, a koleżanki to Paulina i Sonia, jak się domyślam?

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgodnie z Regulaminem masz prawo do udziału w Konkursie Rocznym o Nagrodę Główną.
    Zapraszam tutaj zajrzyj
    http://klubkotajasna8.blogspot.com/p/konkurs-roczny.html
    Potrzebuję Twojego oficjalnego zgłoszenia na maila klubkotajasna8@gmail.com
    W przypadku braku takiego zgłoszenia nie będziesz mogła wziąć udziału w Konkursie,
    a byłoby mi bardzo miło gdybyś jednak wzięła udział.
    Zapraszam bardzo serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, zapisałam się ;)
      Zapowiada się znów wspaniała zabawa, a i nagroda baaaardzo kusząca!

      Legowisko dla kotków właśnie wczoraj odebrałam, ale dziś nie dam rady zrobić mu zdjęcia. Kotki od razu poznały, że to dla nich i je uwielbiają. Leżą tam oba przytulając się do siebie- wspólne ulubione legowisko jeszcze pogłębiło kocią przyjaźń... Jutro sfotografuję i wreszcie pokażę :)

      Usuń
  7. When I've been on a desert i was scared.
    I'm surprised that you like it so much, but I agree with you- this place is magic and mysterious. Desert is an unique, calm and peaceful place where you can think about a lot of things, but you feel really lonely too... Küssen;) Phill

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW! a na pustyni nigdy nie byłam...faktycznie jakoś je omijałam, a może warto to zmienić. Byłam tylko w Egipcie, gdzie cały kraj to pustynia, ale na samej Saharze nie... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG! Super zdjęcia i widać w jak różnych miejscach i na jak różnych pustyniach byłaś- zazdroszczę wypraw. Super, chyba mnie zainspirowałaś do odwiedzenia jakiegoś kraju, gdzie zobaczę praaaaaaaawdziwą pustynię... Tylko Egiptu się trochę boję...doradź, gdzie bezpiecznie???

    OdpowiedzUsuń
  10. Superciekawy post. Widać, że podoba ci się pustynia. A ja w ogóle na nią tak, jak ty nie pratrzyłem, dopiero teraz zacząłem inaczej ją postrzegać niż tylko jako bezwartościową kupę piachu. Chyba się wybiorę na Saharę, żeby ją zobaczyć. Pozdrawiam serdecznie, Paweł.

    OdpowiedzUsuń